Photos. Krzysztof Jędrzejak

Story. Michał Dorofiejczyk


We have long awaited this winter on the Baltic Sea. You can complain that there is a lack of snow, that it is too warm, but you can’t say that there is a lack of waves. January was not over yet, and Odin served another portion of pure swell to the Polish coast.
Last Thursday, the Baltic Sea again showed its most beautiful face, delivering a one-day but a large dose of perfect swell to the Hel Peninsula. The days are still short, so specific waves appeared at night, according to forecasts, the best moment was from Wednesday to Thursday.

Dawno wyczekiwaliśmy takiej zimy na Bałtyku. Można narzekać, że brakuje śniegu, że jest za ciepło, ale nie można powiedzieć, że brakuje fal. Jeszcze styczeń nie dobiegł do końca, a Odyn zaserwował nad polskie wybrzeże kolejną porcję czystego swellu.
W miniony czwartek Bałtyk znowu pokazał swoje najpiękniejsze oblicze dostarczając w okolice półwyspu helskiego jednodniową lecz sporą dawkę idealnego rozkołysu. Dni są jeszcze krótkie więc konkretne fale pojawiły się w porach nocnych, według prognoz najlepszy moment to była noc ze środy na czwartek.

The late winter sun did not beat the horizon, and the pale dawn did not light the ground well, and the parking lot at the gas station by one of my favorite Polish surf spots – the port – was filled mainly with buses of the popular German brand.
Number plates mainly pointed to local surfers, several people from central Poland also appeared. After a quick reconnaissance of wave conditions, the decision was made that we would all stay here. However, curiosity required checking the surrounding stake spot – CH10. It turned out that he is still not in his best condition, so we returned to the port.

Jeszcze późne, zimowe słońce nie pokonało linii horyzontu, a blady świt dobrze nie oświetlił skutej mrozem, ziemi, a już parking na stacji benzynowej przy jednym z moich ulubionych polskich surf spotów – porcie – zapełniał się głownie busami popularnej, niemieckiej marki.
Rejestracje wskazywały głównie na lokalnych surferów, pojawiło się też kilka osób z centralnej polski. Po szybkim rekonesansie warunków falowania, decyzja zapadła, że wszyscy zostajemy tutaj. Jednak ciekawość nakazywała sprawdzenie okolicznego spotu palikowego – CH10. Okazało się, że jeszcze nie jest on w najlepszej swojej kondycji więc wróciliśmy do portu.

Tomasz Kuczmarski

Just as the forecast showed from early morning hours, perfect, even and quite long, 2-4 ft waves were formed in the port in Władysławowo. The spot has become a great playground for surfers. Swing from the north and a slight wind from the west cut off by the port buildings created perfectly foamed manes and even lines.

Tak jak prognoza pokazywał już od godzin wczesno porannych w porcie we Władysławowie tworzyły się idealne, równe i dość długie, 1,5/2 metrowe fale. Miejscówka stała się doskonałym placem zabaw dla przybyłych surferów. Rozkołys z północy i lekki wiatr z zachodu odcięty przez zabudowę portową tworzył idealnie spienione grzywy i równe linie.

There was no crowd this time. About 15 people were sitting in water, divided into 2 peaks. The waves were not steep, rather flat, pyramidal, and with their graceful shapes seduced numerous, long boards, leading them along the sheet far towards the shore. It was not a perfect condition for pins and toothpicks.
It was better to leave the Shortboard in the garage that day because the biggest fun and the longest rides gave everything that was large and buoyant. It was easier to plug in a peak and cut a mirror of gray-green Baltic with a minimum amount of motive power. These conditions attract an ever-growing group of longboarding fans who were a little lacking in this part of the Baltic.

Tłoku tym razem nie było. W wodzie siedziało około 15 osób rozłożonych na 2 peaki. Fale nie były strome, raczej płaskie, piramidalne, a swoimi wdzięcznymi kształtami uwodziły liczne, długie deski, prowadząc je po tafli daleko w stronę brzegu. To nie był idealny warunek na szpilki i wykałaczki. Szortborda lepiej było zostawić w ten dzień w garażu bo największą zabawę i najdłuższe przejazdy dawało wszystko co było duże i wyporne. Łatwiej było się wpiąć w peaku i pociąć lustro szaro-zielonego Bałtyku przy minimalnej ilości siły napędowej. Takie warunki przyciągają coraz większe grono fanów longboardingu, których w tej części Bałtyku trochę brakowało.

Dominik Sadowski
Dominik Sadowski
Dominik Sadowski

Around 10 o’clock the wind decreased, turned off behind the forest and the tide in Chałupy No. 10, which had been blown earlier by these blasts, was completely cleared and leveled. As usual, being perfect, fast, quite steep, tubular low up to 2 meters high. There were only three surfers at the lineup, among others Kuba Kuzia arrived several hundred kilometers from distant southern Poland, especially for this one day … more precisely the morning.

Około godziny 10tej wiatr się uciszył, odkręcił za las i zmierzwiona wcześniej tymi podmuchami fala w Chałupach na zejściu nr 10, wyczyściła się zupełnie i wyrównała. Jak zwykle będąc idealną, szybką, całkiem stromą, tubującą slabą do 2 metrów wysokości. Na posterunku siedziało tylko trzech surferów, między innymi Kuba Kuzia przybyły kilkaset kilometrów z odległej południowej Polski, specjalnie na ten jeden dzień … dokładniej poranek.

Chałupy X
Kuba Kuzia
Kuba Kuzia
Kuba Kuzia
Baltic Kooks almost surfers magazine

1 comment

  1. zacny warun

Comments are closed.